Przejdź do głównej zawartości

Stare dobre S-f 3: Recenzja „Profiles of the Future”

„Profiles of the Future” (1962) Arthur C Clarke 
Dyskutując na temat przyszłości

Ciężko o fantastyce naukowej dyskutować bez Clarka. Był wybitnym naukowcem, popularyzatorem nauki, futurologii i autorem fantastyki naukowej. Bardzo naukowej. Można wręcz rzec, że jego powieści i opowiadania tyczą się bardziej wynalazków czy technologii niż samych bohaterów. Można nawet śmiało poddać tezę, iż bohaterowie byli wymogiem formy, gdyż sam autor podobne lub te same pomysły porusza w swoich esejach i publikacjach naukowych. I właśnie o esejach będzie w tej recenzji.

Profiles of the future Arthura C. Clarka obchodzić będzie niedługo 60 lat. Jest to zbiór jego esejów z lat 60ych dotyczących technologii, nauki i futurologii, z pewną dawką odwołań do fantastyki.
Zbiór otwierają dwa eseje dotyczące futurologii pod tytułem Hazards of prophecy. W nich znajdujemy wiele przypadków, kiedy naukowcy, tacy jak Simon Newcomb wyrażali się negatywnie o różnych potencjalnych drogach rozwoju, takich jak lotnictwo, energetyka atomowa czy kosmonautyka. Dzieli te porażki na Porażkę odwagi (tj. odwaga by połączyć konsekwentnie istniejące procesy, materiały i urządzenia w nowe zastosowanie), oraz Porażkę wyobraźni. Tę drugą autor traktuje jako mniejsze przewinienie, gdyż chodzi tu o założenie skończoności wiedzy naukowej. A odkrycia w danej dziedzinie nie są czymś z góry oczywistym.
Następnie opisuje widziane przez siebie możliwe ścieżki rozwoju transportu, pokonywania grawitacji (lub jej sztucznego wytwarzania), telekomunikacji, lotów rakietowych, rozwiązywania problemu pracy fizycznej, dostępu do zasobów, sztucznych inteligencji czy cyborgizacji.
Powinniśmy tu wymienić kilka ciekawych rzeczy, które wydają się zaskakujące. Przykładowo opisywanie z pełną powagą telekomunikatorów-komputerów pozwalających na mobilną komunikacje, czytanie gazet na monitorach, budowanie niezbędnych rzeczy przez „replikatory” (składające ją warstwa po warstwie i składające się z komputera, maszyny składającej i „magazynka materiałów”), wykorzystanie surowców kosmicznych czy samosterujące się samochody i „uspołecznienie takiego transportu, który będzie prowadził do protestów taksówkarzy”.

Książka ta jest wyborną ucztą klasycznej futurologii i popisem wybitnego umysłu, jednak nie jest pozbawiona koncepcji dziś uznanych za niemoralne (modyfikacje zwierząt dla celu lepszej służby człowiekowi), czy także chybionych (rozwój poduszkowców oraz transportowych łodzi podwodnych). Jednocześnie też w inteligentny sposób podchodzi do starych, nieumierających pomysłów SF takich jak niewidzialność, zmniejszanie ludzi czy podróże w czasie.


Ksiązki Clarka należy polecać każdemu, kto chce się zainteresować astronautyką i tym jak widziano nasze czasy z perspektywy lat 40-60ych. Najbardziej dlatego, że dużo koncepcji uznawanych dziś za „New Space’owe” są jakby żywcem wzięte z jego publikacji (katapulty księżycowe, górnictwo kosmiczne, żagle słoneczne, wytwarzanie paliwa z zasobów Księżyca czy tankowanie na orbicie).

Recenzja autorstwa Kamila Muzyki

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dobre stare S-f 1: Recenzja "Drzazga w Oku Boga "

Drzazga w Oku Boga – Jerry Pournelle i Larry Niven. (źródło: http://encyklopediafantastyki.pl/images/b/b7/Drzazga_w_oku_boga1.jpg) Lubię sięgać po starą fantastykę. Może dlatego że cierpię na czytelniczą jednostkę chorobą, która sprawia, że nie przywiązuje się do postaci. Zamiast tego szukam koncepcji, idei, budowy świata, a szczególnie wątków naukowych i technologicznych. W przypadku Nivena i Pournella, a już szczególnie u ŚP dr Pournelle tego drugiego możemy zawsze się spodziewać. Drzazga w Oku Boga, wydana w 1974 roku (jako Mote in God’s Eye) jest przygodową SF o pierwszym kontakcie. Spotykają się dwie rasy o odmiennym stopniu rozwoju, biologii, technologii i społeczności. Ludzie, reprezentanci Imperium (którym rządzi Car), oraz Zadrzaki (Moties). Załoga INSS MacArthur (Bo jak inaczej można nazwać gwiezdny okręt wojenny?) podczas podróży do Nowej Kaledonii (znajdującej się po drugiej stronie mgławicy Worek Węgla) dostają rozkaz zbadanie dziwnego obiektu. T...
Sobota POLCON'owa w pełni. Osoby w cosplay'ach, ciekawe prelekcje, gamesroom pełen planszówek. Pełen wybór, weekend pełen zabawy. Choć dziś nie w kostiumie (za gooooooąco) ale nadal dobrze się bawię.

Dobre Stare S-f - Reaktywacja

Wracamy do publikowania tekstów z serii Dobre Stare S-f. Seria miała, jak zapewne zauważyliście, długie opóźnienia, związane z moim spadkiem aktywności w sieci. Teraz jednak wracamy. Przepraszam, że musieliście tak długo czekać. Dziś nastąpi najpewniej większa wrzutka zaległych recenzji.  Miłej lektury.  NerdGirl